środa, 31 października 2012

Wywiad z Gintrowskim


Wywiad z niedawno zmarłym Przemysławem Gintrowskim. Poruszone są w nim kwestie poezji Zbigniewa Herberta, sytuacji politycznej w Polsce w ostatnich latach oraz stosunku autora do sztuki.

T. Barański, PAP: - Od ponad 20 lat śpiewa pan wiersze Zbigniewa Herberta. Dlaczego wybrał pan właśnie tę poezję?
P. Gintrowski: - Kocham te wiersze. Herbert jest dla mnie najwybitniejszym współczesnym polskim poetą. Literackiego Nobla dostało dwoje współcześnie żyjących Polaków, ale żadnym z nagrodzonych nie był Herbert. Został popełniony wielki błąd - wielki wstyd w Sztokholmie.

czwartek, 25 października 2012

"Garderobiany" Petera Yatesa

Albert Finney i Tom Courtenay
W tej notce chciałem przybliżyć jeden z najlepszych filmów jakie widziałem, a który jest jednocześnie w naszym kraju mało znany i niedoceniany. Mam na myśli "Garderobianego" w reżyserii Petera Yates.

Film jest adaptacją sztuki teatralnej Ronalda Harwooda, wystawionej na Broadway'u. Opowiada historię starzejącego się aktora i jego osobistego asystenta walczącego o utrzymanie go przy życiu, zarówno tym fizycznym, jak i aktorskim. W rolę główne wcielili się Albert Finney i Tom Courtenay - obaj nominowani do Oskara w roku 1984.
Ronald Harwood oparł scenariusz na swoich doświadczeniach jako garderobiany u wybitnego szekspirowskiego aktora Sir Donalda Wolfita, którego sylwetka została w filmie sportretowana jako Sir.

Film urzeka przede wszystkim popisem aktorskim dwóch wymienionych powyżej - Finney'a i Couterney'a. Są oni jakby mieszanką dwóch nurtów aktorskich - z jednej strony posiadają znakomity warsztat i każda scena z nimi wydaje się zagrana doskonale pod względem technicznym, a z drugiej strony są osobowościami na tyle wyrazistymi, że można doszukać się w nich genu, który charakteryzował aktorów z tzw. szkoły Kazana jak Brando, czy przenosząc to na polskie realia, Zbyszek Cybulski, czyli grają swoją osobą, są na ekranie obecni i to wystarczy, postać w jakiejś części dostosowuje się do nich, nie oni do postaci. 

To jedna z bardziej wyrazistych scen w filmie. Pociąg, który nie miał prawa się zatrzymać...
Link

środa, 24 października 2012

Zachód ze "Zniewolonego umysłu"

Drugi rozdział z książki Czesława Miłosza "Zniewolony umysł".


Zachód

"Czy Amerykanie naprawdę są tak okropnie głupi?" - zapytywał mnie ktoś z przyjaciół w Warszawie, a w głosie jego była rozpacz i oczekiwanie, że zaprzeczę. To pytanie przedstawia dość wiernie stosunek ludzi w demokracjach ludowych do Zachodu. Jest to całkowite niemal zwątpienie z resztką nadziei. 
Powodów politycznych do zwątpienia Zachód dał ilość zupełnie wystarczającą w ciągu ostatnich lat. W wypadku jednak intelektualistów w grę wchodzą również inne, bardziej skomplikowane powody. Zanim kraje Europy Środkowej i Wschodniej weszły w skład Imperium, przeżyły drugą wojnę światową, a przebieg jej był tam bez porównania bardziej ostry niż w Europie Zachodniej. Wojna nie tylko zniszczyła gospodarkę tych krajów. Dokonała on obalenia wielu wartości, które dotychczas uchodziły za niewzruszalne.

Tegoroczny literacki Nobel

Guan Moye lepiej znany jako Mo Yan to chiński powieściopisarz. Został uznany przez Jimiego Leacha za chińską odpowiedź na Franza Kafkę czy Josepha Hellera. Najbardziej znana za Zachodzie jest jego powieść z 1987r. "Klan Czerwonego Sorga", z której Red Sorghum oraz Sorghum Wine zostały później zaadaptowane w filmie "Red Sorghum". W tym roku pisarz ten otrzymał Nagrodę Nobla, a w uzasadnieniu werdyktu komitet noblowski napisał: ten który z halucynacyjnym realizmem łączy opowieści ludowe, historię i współczesność.
Mo Yan urodził się w 1955r., w Gaomi County w prowincji Shandong, w chłopskiej rodzinie. Opuścił szkołę w czasie rewolucji kulturalnej i rozpoczął prace w fabryce, zajmującej się przetwarzaniem ropy naftowej. Po rewolucji kulturalnej wstąpił do Wyzwoleńczej Armii Ludowej (PLA), gdzie rozpoczął pisać swoje pierwsze teksty. W 1984r. otrzmał posadę wykładowcy na Wydziale Literatury PLA w Akademii Sztuki i Literatury, gdzie opublikował swoją pierwszą nowelę "A Transparent Radish". W 1991r. uzykał tytuł magistra literatury na Beijing Normal University.

Trio Fortepianowe Szostakowicza nr 2



Utwór ten został napisany w 1944r. Został zadedykowany dobremu przyjacielowi Szostakowicza - Iwanowi Sollertinskiemu, rosyjskiemu erudycie, który zmarł w wieku 41 lat, w czasie kiedy kompozytor pisał ten utwór.
Światowa premiera odbyła się w Leningradzie 14 listopada 1944r. Całość składa się z 4 części: Andante, Allegro con brio, Largo, Allegretto.

Herbert o Lascaux


Fragment książki Zbigniewa Herberta Barbarzyńca w Ogrodzie.
Zanim doszło do wydania zbioru, poszczególne eseje ukazywały się w latach 1960-62 w czasopismach: "Twórczość", "Więź" i "Tygodnik Powszechny". Książka ukazała się w grudniu 1962. Dwa lata później ukazało się II wydanie w Czytelniku, a potem kolejne w tym wydawnictwie i innych


Lascaux 
Si Altamira est la capitale de fart parietal Lascaux en est Versailles. Henri Breuil 

Lascaux nie widnieje na żadnej oficjalnej mapie. Można powiedzieć, że nie istnieje w każdym razie w tym sensie, w jakim istnieje Londyn czy Radom. Trzeba było zasięgnąć języka w paryskim Muzeum Człowieka, aby dowiedzieć się, gdzie to właściwie jest. 
Pojechałem tam wczesną wiosną. Dolina Wezery wstawała właśnie w swojej świeżej, nie dokończonej zieleni. Fragmenty pejzażu widziane z okna autobusu przypominały płótna Bissiere'a. Siatka czułej zieleni. 
Montignac. Miasteczko, w którym nie ma nic do obejrzenia poza tablicą pamiątkową ku czci zasłużonej akuszerki: 
lei uecut Madame Marie Martel — sage-femme — officier dAcademie. Sa vie... ćetait faire du bien. Sa joie... accomplir son deuoir. Nie można piękniej. 
Śniadanie w małej restauracji, ale co za śniadanie! Omlet z truflami. Trufle należą do historii ludzkich szaleństw, a zatem do historii sztuki. Więc słówko o truflach. 
Jest to rodzaj grzyba podziemnego, pasożytującego na korzeniach innych roślin, z których czerpie soki. Do wykrywania go używa się psów lub prosiaków, odznaczających się, jak wiadomo, do­skonałym węchem. Także pewien rodzaj muszek daje sygnały, gdzie znajdują się te gastronomiczne skarby.

poniedziałek, 22 października 2012

Fragmenty wywiadu Oriany Fallaci z Goldą Meir

Muammar al-Kaddafi i Oriana Fallaci
Historia udowodniła, że antysemityzm na świecie zawsze zapowiada tragedię dla wszystkich. Zaczyna się od ręczenia Żydów, a kończy na dręczeniu wszystkich. Prosty przykład: pierwszy porwany samolot. Był to samolot El Al, pamięta pani? Uprowadzono go do Algierii. Jedni powiedzieli wówczas, że im przykro, inni okazali z tego powodu zadowolenie, a żadnemu z polityków nawet nie przyśniiło się, żeby powiedzieć: "Nigdy więcej nie polecę do Algierii". Gdyby to powiedział, gdyby to powiedzieli, dzisiaj koszmar piractwa powietrznego by nie istniał. Tymczasem nikt nie zareagował i piractwo powietrzne stało się obyczajem naszych czasów. Każdy wariat może uprowadzić samolot, żeby zaspokoić swoje szaleństwo, każdy kryminalista może porwać samolot, żeby wymusić okup. Motywy polityczne nie są niezbędne.

Ja nigdy nie byłam w stanie postawić nogi w Niemczech. Jeżdże do Austrii i nie jestem w stanie przekroczyć granicy niemieckiej...

Trzy siostry T.

"Trzy siostry T." jest opartą na faktach czarną komedią z elementami thrillera psychologicznego. Opowiada historię Roberta, 35-letniego mężczyzny, który od urodzenia spędza czas w domu z nadopiekuńczą matką i jej siostrami, traktującymi Roberta jak dziecko. Rodzina bardzo dba o reputację, ale za woalką normalności kryje się zło. Szybko okazuje się, że mieszkanie jest siedliskiem trzech wynaturzonych kobiet, morderczyń i dewiantek, które znęcają się fizycznie i psychicznie nad Robertem. Kiedy ich dom odwiedza fryzjerka Marianna, jej niewinność inspiruje mężczyznę do uwolnienia się z koszmaru, w którym żyje.
Film trafi do kin 26 października 2012 roku.



Notatki z "Dziennika norymberskiego" Gilberta cz. 2


Speer: Wie pan, gdy Jackson przesłuchiwał Göringa, można było zaobserwować, że oni obydwaj reprezentują po prostu dwa całkowicie odmienne światy - nawet nie rozumieli się nawzajem. Jackson pyta go, czy popierał plany napaści na Holandię i Belgię, oczekując od Göringa obrony przed zarzutem przestępstwa, ale zamiast tego ten mówi: Ależ tak, oczywiście; to było tak i tak. Jak gdyby napaść na neutralny kraj, jeśli tylko pasuje do własnej strategii, była najbardziej obojętną sprawą na świecie. 
Tak czy inaczej, godne odnotowania jest to, jak Göring wytrzymuje presję. Wasza więzienna dyscyplina z pewnością wpłynęła na niego otrzeźwiająco. Powinien pan go zobaczyć dawniej. Leniwy, samolubny, zepsuty, nieodpowiedzialny, uzależniony od narkotyków. Teraz zgrywa zucha, a ludzie podziwiają jego tupet. Od mojego obrońcy usłyszałem, że mówią: "Ten Göring to kawał chłopa". A powinien pan go widzieć wcześniej. W godzinie kryzysu kraju oni wszyscy byli zgniłymi tchórzami. Myśli pan, że dlaczego Göringa nie było w Berlinie u boku ukochanego Fuhrera? Ponieważ gdy zbliżali się Rosjanie, w Berlinie było zbyt gorąco. To samo z Himmlerem. Ale żaden ani nie pomyślał, by oszczędzić w tym szaleństwie większą liczbę ludzi. Wie pan, dostaję furii, ilekroć o tym myślę. Nie, nikogo z nich historia nie może potraktować choćby z odrobiną szacunku. Niech ten cały przeklęty nazistowski system wraz z tymi, którzy w nim uczestniczyli, włączywszy mnie samego, idzie na dno ze sromotą i hańbą, na jakie zasługuje! I niech naród zapomni i zacznie budować nowe życie na jakiejś sensownej, demokratycznej podstawie. 

Notatki o Simone Weil


Ostatnio na polskim rynku wydawniczym ukazała się książka Trzy kobiety w czasach ciemności. Opowiada ona o trzech kobietach żyjących mniej więcej w tym samym czasie: Edycie Stein, Hannah Arendt oraz Simone Weil. Właśnie tej ostatniej chciałbym poświęcić tę notkę. 

Biografia Simone Weil napisana przez Czesława Miłosza
Simone Weil żyła trzydzieści cztery lata. Urodziła się w Paryżu 3 lutego1909 roku, umarła w Ashford w Anglii 24 stycznia 1943 roku. Prawdziwość portretów, opartych tylko na refleksji nad czyimś przeznaczeniem, jest wątpliwa, są one zbyt literackie, ograniczę się więc do zwięzłych danych.
Nie mogę jednak pominąć pokoju Simone Weil w Paryżu i jej stołu, na którym pisałem notatki do tego biograficznego szkicu pod dyktando jej matki, pani Bernard Weil. Jest to długi stół, ustawiony wąskim końcem do drzwi balkonu; nisko w dole zielone, faliste pagórki, to szczyty drzew Luksemburskiego Ogrodu; mniej więcej na wprost iglica Sainte-Chapelle, wyżej na horyzoncie, Sacre-Coeur; na lewo kopuły Grand Palais, les Invalides, wieża Eiffla.
Lekcje prywatne więcej przyczyniły się do jej wykształcenia niż szkoła. Języków obcych uczyła się przeważnie sama, czytając, tak na przykład opanowała sanskryt. "Drugą maturę" - według terminologii francuskiej - zdawała w Liceum Victor Duruy, następnie uczęszczała do klasy "pierwszej wyższej" w Liceum Henri IV, gdzie była uczennicą znanego filozofa Alaina - ten zaważył silnie na jej rozwoju. Wykroczenia przeciwko dyscyplinie szkolnej: paliła papierosy z chłopcami w budynku szkoły. W roku 1928 zdała wstępny egzamin konkursowy do Ecole Normale Superieure, którą ukończyła w 1931.
Odtąd przez kilka lat wykładała filozofię i grekę w liceach. Jej kolejne kontrakty nauczycielskie nie trwały nigdy długo, bo wywoływała zgorszenie ciała pedagogicznego swoja ekscentrycznością, uprawianą z pogodnym humorem. Był to okres gospodarczego kryzysu. W roku 1931-1932 w Puy obcięła swoje pobory do wysokości zasiłku dla bezrobotnych, rozdając resztę, i przebywała prawie wyłącznie w towarzystwie robotników, dyskutując z nimi i nawet znajdując czas, żeby grać w karty w robotniczych kafejkach, co budziło grozę mieszczańskiego otoczenia. Rok 1932-1933 - liceum w Auxerre. Rok 1933-1934 - liceum w Roanne. Chęć dzielenia losu klasy uciskanej i wyzyskiwanej, a także pewność, że życie pracowników jest nie znane ludziom z zewnątrz, popchnęła ją do decyzji niezwykłej, zważywszy na zły stan jej zdrowia: w roku 1934-1935 pracowała jako robotnica w paryskim fabrykach metalowych (...). Wytrzymałość na trudy fizyczne pochodziła u niej wyłącznie z silnej woli, bo torturowała ją zawsze choroba, której przyczyny żadna lekarska diagnoza nie mogła ustalić. Musiała niejako oswoić powtarzające się co chwila ataki ostrego bólu głowy (...). Okres fabryczny był dla niej bardzo ciężki, ale dzięki niemu jej studia o pracy w fabrykach są rzadkim przykładem znajomości tego przedmiotu z doświadczenia. Powróciła następnie do zawodu nauczycielskiego, wykładając przez rok 1935-1936 w Bourges.
Nigdy nie należała do partii politycznej, przykładając natomiast wielką wagę do ruchu związkowego, stąd liczne artykuły, polemiki i udział w dyskusjach. Politycznie najbardziej odpowiadała jej grupa "Revolution Proletarienne", podtrzymująca anarcho-syndykalistyczne tradycje francuskiego proletariatu. W roku 1936 władzę we Francji obejmuje Front Ludowy, który wprowadza w sytuacji robotników radykalne zmiany. Simone Weil jest wtedy bardzo aktywna. Wśród jej pism figuruje raport z fabryk w Nordzie, dokąd jeździła z ramienia CGT.
Trzy kobiety w czasach
ciemności
Z wybuchem wojny domowej hiszpańskiej wyjechała w sierpniu 1936 roku do Barcelony, gdzie przebywała w środowisku POUM. Jak wiadomo, ta grupa marksistowska była szczególnie znienawidzona przez stalinowców i jej przywódcy mieli być wkrótce zamordowani na polecenie NKWD. W Barcelonie wstąpiła do wojska, do "Colonna Durutti". Dochowała się jej fotografia w mundurze - kombinezonie anarchistów. Świadectwa są zgodne w podkreślaniu jej odwagi, ale nie była przystosowana do roli żołnierza. Wypadek i pobyt w szpitalu zakończyły hiszpański epizod. Po powrocie do Francji coraz słabsze zdrowie zmusiło ją do wycofania się z zawodu nauczycielskiego (...). Na rok 1938 przypada jej chrześcijański sekret. Słowo "nawrócenie" byłoby tutaj niestosowne, bo mówi w swoich dziennikach: "Być posłusznym Bogu można tylko otrzymując rozkazy. Jak to się dzieje, że otrzymałam je we wczesnej młodości, kiedy wyznawałam ateizm?"
Po klęsce Francji spędziła z rodzicami półtora roku w Marsylii, od października 1940 do maja 1942. Nie poczuwała się nigdy do odrębności rasowej od otoczenia i jej list do komisarza spraw żydowskich rządu Vichy jest wzorem grzecznej ale smagającej ironii. Zastosowała się do wymagań rządu, który zalecał Żydom pracę na roli i dzięki pomocy Gustawa Thibon dostała robotę w winnicach. Ten okres dał jej cenną przyjaźń z dominikaninem o. Perrin (...).
Dnia 17 maja 1942 roku Simone Weil odpłynęła z rodzicami do Casablanki i stamtąd do New Yorku. Zgodnie ze swoim zamiarem natychmiast po przyjeździe do Ameryki zaczęła starania o wizę brytyjską, żeby przyłączyć się w Londynie do Komitetu Wolnych Francuzów i otrzymać od niego misję podziemną do Francji. Po kilku miesiącach (lipiec-listopad 1942) udało się jej wyjechać wreszcie do Anglii, dzięki staraniom przyjaciół z Komitetu Wolnych Francuzów, Andre Philipa i Maurice Schumanna. Mieli oni wiele trudu z przekonaniem jaj w Londynie, że przyda się bardziej pisząc, niż skacząc ze spadochronem jako kurierka Ruchu Oporu. Ale Simone Weil chciała dzielić nieszczęścia swojej ojczyzny i oceniając mieszkanie w wolnym kraju jako zbyt duży przywilej, narzucała sobie ascezę, surowo racjonując sobie żywność, podobnie jak kiedyś obcinała sobie pobory do wysokości zasiłku dla bezrobotnych. Nie wiadomo zresztą w jakim stopniu to podkopało jej organizm. W listach do rodziny, która została w New Yorku, ukrywała swój stan. Przywieziona w sierpniu 1943 roku do sanatorium w Ashford umarła tam 24 sierpnia.
Zapytałem Andre, anarchistę, który znał ją w czasach paryskich zebrań dyskusyjnych i hiszpańskiej wojny, jak wyglądała. "Zwykle ciemno ubrana, bez żadnej troski o modę. Rzadko zabierała głos. Siedziała i słuchała. Kontakt z nią był trudny. I paliła jak komin.".
Była silną duszą w słabym ciele i wolno wyrazić przypuszczenie, że w niej, intelektualistce, zawsze gotowej wykonywać zadania ponad jej wytrzymałość, dlatego właśnie, że były uciążliwe, tkwiła jakaś śmieszność. Ale chyba wszystko co czyste i genialne jest zarażone śmiesznością i tylko kiedy rozróżnia się należycie za co jest płacona cena, przestaje być śmieszne.

Prof. Mikołejko o filozofii Simone Weil. (Program "Polskiego Radia")

Gust filmowy Jerzego Stuhra

Jeden z odcinków z serii "Mój gust filmowy". Jerzy Stuhr opowiada o filmach, które na niego wpłynęły i które podziwia.

środa, 17 października 2012

Zamach na Dollfussa

E. Dollfuss (pierwszy od lewej)
Engelbert Dollfuss był austriackim politykiem, przywódcą Partii Chrześcijańsko-Społecznej, w latach 1932-34 pełnił funkcje kanclerza i ministra spraw zagranicznych Austrii. W czasie swojego urzędowania jako kanclerz, stojąc na czele prawicowej koalicji, wprowadził rządy autorytarne oparte na zasadach korporacjonizmu. W 1933r., kiedy okazało się, że skłócony parlament nie jest w stanie pracować, a dotknięta Wielkim Kryzysem Austria potrzebuje silnych rządów, Dollfuss zdecydował się na przejęcie pełnej władzy. Zakazał zgromadzeń publicznych, wprowadził cenzurę i zaczął represjonować przeciwników. Represje dotknęły socjaldemokratów, komunistów, nacjonalistów oraz zwolenników narodowego socjalizmu, którzy w myśl idei Hitlera chcieli przyłączyć Austrię do III Rzeszy. Ciekawym aspektem jego rządów było połączenie wpływów papieskich encyklik oraz włoskiego faszyzmu. Był natomiast przeciwnikiem Hitleryzmu.
Pierwszy zamach na jego życie miał miejsce w 1933r. Kiedy ówczesny kanclerz opuszczał budynek parlamentu, nieznany zamachowiec oddał w jego kierunku dwa niecelne strzały. Jednak już niecały rok później, 25 lipca 1934r., podczas puczu i nieudanej próby anschlussu dokonanej przez niemieckich nazistów, zamach na Dollfussa się powiódł. Tego dnia, około południa, przebrani z mundury policji i wojska zamachowcy wdarli się m.in. do siedziby radia i rządu. Kanclerz został rany, kiedy usiłował zbiec. Zamachowcy nie zgodzili się na pomoc lekarską i więzili Dollfussa w siedzibie rządu. W wyniku odniesionych obrażeń kanclerz zmarł. Po odbiciu siedziby radia oraz otoczeniu gmachu rządu przez wojsko, zamachowcy zostali zmuszeni do poddania się. Siedmiu nazistów, wraz z zabójcą Dollfussa, Otto Planettą, zostało skazanych na karę śmierci przez powieszenie.
Okres rządów Dollfussa oraz jego następcy - Kurta Schuschnigga - często nazywany jest austofaszyzmem.