Legenda o Wielkim Inkwizytorze
- Wiesz,
Aloszo, tylko się nie śmiej, kiedyś napisałem poemat, jakiś rok temu. Jeśli
możesz mi poświęcić jeszcze z dziesięć minut, tobym ci opowiedział, dobrze?
- Napisałeś
poemat, ty?
- No nie, nie
napisałem - zaśmiał się Iwan. - W życiu nigdy nie ułożyłem nawet dwóch wierszy.
Poemat ten wymyśliłem sobie i zapamiętałem. Wymyśliłem go w natchnieniu, w
gorączce. Będziesz moim pierwszym czytelnikiem, a raczej słuchaczem. Bo
rzeczywiście - zaśmiał się Iwan - po co autor ma stracić chociażby jednego,
jedynego czytelnika. Opowiedzieć więc, czy nie?
- Proszę
bardzo, słucham uważnie - powiedział Alosza.
 |
| Fiodor Dostojewski |
- Mój poemat
nosi tytuł Wielki inkwizytor, rzecz niemądra, ale chciałbym ci to
jednak opowiedzieć. Zresztą i tu się nie obejdzie bez przedmowy, to znaczy bez
przedmowy literackiej, a jakiż ze mnie, za przeproszeniem, literat - zaśmiał
się Iwan. - Widzisz, akcja dzieje się w szesnastym wieku, a w tych czasach -
powinieneś to zresztą dobrze wiedzieć jeszcze ze szkoły - więc właśnie wtedy
był zwyczaj sprowadzania do utworów poetyckich, na ziemię, sił niebieskich. Nie
mówię już o Dantem. We Francji urzędnicy sądowi, a także zakonnicy po
klasztorach urządzali całe przedstawienia, gdzie wprowadzali na scenę postacie
Madonny, aniołów, świętych, Chrystusa, a nawet samego Pana Boga. Wszystko to
wówczas było bardzo proste, naiwne. W powieści Wiktora Hugo Notre Dame de
Paris *[Tytuł powieści Wiktora Hugo, stanowiący równocześnie nazwę słynnej
paryskiej katedry, po polsku przekładany jest jako Dzwonnik z Notre Dame.] czytamy,
że z okazji urodzin delfina w Paryżu, za Ludwika XI dawano na ratuszu budujące,
dostępne bezpłatnie przedstawienie dla ludu pod nazwą Le bon jugement de
la tres sainte et gracieuse Vierge Marie *[Sąd miłosierny Najświętszej i
Najłaskawszej Dziewicy Maryi.], gdzie właśnie pojawia się Ona sama i
wydaje swój bon jugement. U nas, w Moskwie, jeszcze w dawnych czasach
przed-Piotrowych, też czasami urządzano takie teatralne spektakle, zwłaszcza
nawiązujące do Starego Testamentu. Zresztą oprócz takich utworów dramatycznych
wszędzie, w różnych kręgach, spotkać można było wiele rozmaitych opowieści i
«wierszy», w których występowali i działali zależnie od potrzeb święci,
aniołowie bądź wszystkie inne siły niebieskie. U nas po klasztorach zajmowano
się tłumaczeniem, przepisywaniem bądź nawet pisaniem takich poematów, i to
jeszcze kiedy - w epoce najazdów tatarskich. Jest na przykład jeden taki
klasztorny poemacik (oczywiście z greckiego) pod tytułem:Wędrówka Bogurodzicy
po miejscach, gdzie cierpią grzesznicy *[Wędrówka Bogarodzicy po miejscach,
gdzie cierpią grzesznicy - apokryf bizantyjski przełożony na Rusi już w wieku
XII i bardzo na tym terenie popularny, nie jest, jak to określa w powieści Iwan
Karamazow, «poematem» (podobnie nie jest nim jego własny utwór, Legenda o
wielkim inkwizytorze), lecz dziełem pisanym prozą; określenia tego użyto
dwukrotnie na oznaczenie w ogóle utworu o dużym ładunku treści
światopoglądowych, ważnych dla twórcy, programowych, poetyckich.] z
obrazami przy tym nie mniej śmiałymi niż u Dantego. Matka Boska odwiedza
piekło, a Michał Archanioł oprowadza ją po miejscach męki. Ogląda grzeszników i
widzi ich męczarnie. Jest tam, między innymi, jedna niezwykle interesująca
kategoria grzeszników, przebywających w jeziorze ognia: którzy z nich pogrążą
się w tym jeziorze tak, że już wynurzyć się nie mogą, «o tych Pan Bóg
zapomina»; jest to wyrażenie bardzo głębokie i pełne wymowy.